Lovely Pump Up Curling Mascara, czyli ulubiony tusz do rzęs

14:16


Chcę Wam przedstawić osławiony już w świecie urodowym tusz do rzęs. Bardzo wiele dziewczyn sobie go chwali. Ja także jestem jego fanką, ponieważ jest to jedna z najlepszych maskar z tych, które do tej pory testowałam.


Opakowanie jest zwykłe, klasyczne, nie zachwyca walorami estetycznymi i szatą graficzną. Jest dość wytrzymałe, przy upadku nie pęka, napisy nie ścierają się. Podczas użytkowania nie brudzi się.


Szczoteczka jest silikonowa, lekko zaokrąglona, wygięta o optymalnej wielkości, więc nie będzie problemem dla posiadaczek małych oczu, a także umożliwia dostęp do rzęs w wewnętrznym kąciku. Na szczoteczce są włoski krótsze i dłuższe.


Na początku jak zawsze, tusz jest nieco mokry, ale da się go użytkować. Najlepsze  efekty daje jednak, gdy delikatnie przeschnie.

Tusz nie skleja rzęs (no chyba, że nałożymy go za dużo lub kolejne warstwy nie zdążą wyschnąć), ładnie je rozdziela, zwiększa objętość, delikatnie pogrubia i bardzo ładnie wydłuża, nie tworzy grudek. Nie zauważyłam szczególnego podkręcenia rzęs, ale efekt jest wystarczający. W razie potrzeby można użyć zalotki. 
Czerń maskary jest intensywna.

Lovely Pump Up Curling Mascara pozwala na mocne podkreślenie rzęs bez teatralnego efektu.

Jedną z największych i najważniejszych zalet tego tuszu jest trwałość. Nie osypuje się i nie kruszy w ciągu dna, nie pojawia się efekt pandy, choć pod koniec dnia nie wygląda już tak dobrze, jak od razu po nałożeniu, traci trochę na intensywności.

Jest on w miarę wydajny, mimo, że używam go sporo, bo zawsze maluję jakieś dwie warstwy, to starcza na jakieś trzy miesiące. Pod koniec gęstnieje i nie daje już tak dobrego efektu. Ja zużyłam już kilka dobrych opakowań.

Oto jak prezentuje się na moich rzęsach (nie wyszło idealnie, bo mój tusz właśnie się już kończy):

Nie ma problemu z jego zmywaniem. U mnie nie wywołał żadnych reakcji alergicznych, ale słyszałam kiedyś, że narzekały, że po dłuższym stosowaniu zaczęły im wypadać rzęsy, ale u każdego jest inaczej.

Tusz możemy dostać w Rossmannie za 9 zł, więc warto zwrócić na niego uwagę i go wypróbować.

Jestem ciekawa, czy go znacie i jakie są Wasze opinie :)


Wybrane dla ciebie

13 komentarze

  1. muszę w końcu sprawdzić tak samo jak bourjois healthy mix.. wszyscy mieli tylko nie ja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie miałam healthy mix! :D

      Usuń
  2. Już tyle o nim słyszałam, pewnie się w końcu skuszę, tym bardziej, że bardzo lubię pozostałe tusze Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba się w końcu na niego skuszę, tyle już dobrego o nim słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. trochę skleja ale i tak efekt jest ok

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem raczej w mniejszości kobiet, którym on kompletnie się nie spodobał :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Również jest moim ulubieńcem ;) Pięknie unosi rzęsy do nieba :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze faktycznie bardzo fajny efekt będe musiała wypróbować, bo jakoś do tej pory nie przepadałam za kosmetykami tej firmy :) pozdrawiam i obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele dobrego o nim słyszałam! Kiedyś na pewno wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to dla mnie duża motywacja, a także szansa na poznanie nowych blogów, chętnie Was odwiedzam. :)