Maska do włosów Kallos Latte z proteinami mlecznymi

09:00

Cześć Wam :D Niestety, nie było mnie. Pochłania mnie studiowanie i wszystkie obowiązki, jednak strasznie tęsknię za blogiem. Borykam się również z problemami technicznymi w kwestii robienia zdjęć. Niestety w nowym miejscu nie wszystko wychodzi tak, jak bym sobie tego życzyła. Jednak moja lista pomysłów na posty wciąż się poszerza, również wena jest jak najbardziej obecna, brakuje jedynie czasu (i techniki) na realizację tego wszystkiego.
Teraz po raz pierwszy mam wolne i nie muszę całego czasu poświęcić nauce, więc od razu zabieram się za posty. Nie mogę zostawić bloga. Mój plan jest prosty: dwa posty w tygodniu. Chciałabym, żeby ta rutyna zagościła na blogu przez jakiś czas i trzymajcie kciuki, żeby się udało.
To tyle jeśli chodzi o wstęp, a dziś jestem tutaj, żeby opowiedzieć Wam o masce z Kallosa - Latte.


 Zakupiłam ją już jakieś dwa miesiące w Hebe. Nie zdecydowałam się na litrowy słoik, ponieważ nie wiedziałam, czy moje włosy polubią się z proteinami mlecznymi. Jej cena była bardzo niska, wydaje mi się że coś około 5 zł.

Opakowanie jest bardzo przyzwoite, pozwala na wydobycie produktu do samego końca. Konsystencja jest całkiem w porządku, ale gdyby była nieco bardziej gęsta byłaby już idealna. Mimo to nie spływa z włosów. Jest także wydajna. Używam jej raz w tygodniu, w miarę obficie, jednak tak, żeby nie obciążyć włosów i dotarłam do połowy opakowania. A muszę zaznaczyć, że u mnie kosmetyk wydajny zwykle nie istnieje :D


Zapach mogłabym wymarzyć sobie lepszy, jednak nie narzekam, w sumie nawet go lubię. Jest lekko mleczny, waniliowy, ale trochę chemiczny. O dziwo przez jakiś czas utrzymuje się na włosach.

 Producent zaleca nakładanie jej na 5 - 10 minut po umyciu włosów i tak właśnie robię. Skupiam się na końcówkach, ale pokrywam nią włosy mniej więcej do połowy.



Proteiny mleczne nie są wysoko w składzie, wyżej znajdujemy emulgatory, konserwanty, antystatyki, które ułatwiają rozczesywania włosów i humektanty. Najważniejsze substancje w naszej masce to Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Casein (kazeina, białko mleka) i
Hydrolyzed Milk Protein.


Jaki jest efekt?
Włosy faktycznie są bardziej wygładzone i nawilżone, ale zaznaczam, że nie jest to jakieś bardzo spektakularne. Łatwiej się rozczesują, nie puszą się (końcówki niestety jednak trochę tak) i są miękkie. Co ważne - maska nie obciąża włosów. Nie są przyklapnięte i oblepione silikonami. Ma to dla mnie kluczowe znaczenie, ponieważ moje włosy są bardzo cienkie, a jednocześnie niesamowicie poplątane i potrzebuję czegoś co pomoże mi je rozczesać i będzie zapobiegać mękom i szarpaninie, a jednocześnie nie sprawi, że następnego dnia budzę się z już tłustymi włosami.
Moim włosom trudno dogodzić, jednak ta maska jest chyba jedną z lepszych, które miałam okazję testować. 
Jeszcze jedna rzecz, która jest istotna. Na opakowaniu napisane jest, że maskę należy stosować 2 - 3 razy w tygodniu, jednak nie używałabym jej tak często, gdyż łatwo jest nasze włosy przeproteinować. Dziewczyny często narzekają, że po jakimś czasie maska przestaje dawać efekty. To właśnie dlatego, że używamy jej za często. W razie czego warto zrobić sobie przerwę.

Podsumowując, maskę mogę Wam polecić. Warto ją wypróbować ze względu na niską cenę. Sama zamierzam zakupić jeszcze wersję keratynową, aby w razie czego używać je wymiennie.

Buziaki ;*

Wybrane dla ciebie

14 komentarze

  1. Bardzo lubię maski do włosów Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą maskę i również jestem zadowolona z jej działania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie wersja keratynowa spisywała się na początku dobrze, potem musiałam ją odstawić bo coś nie dobrego zaczęło się dziać moim włosom:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kallosy zawsze są fajną alternatywą. Latte u mnie sprawdza się genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. marka Kallos jest dla mnie najlepszą marką,jeżeli chodzi o produkty do włosów,obecnie używam szamponu jak i maski do włosów z ich firmy ;)


    http://foreveryoungxdo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szamponów jeszcze nie próbowałam :)

      Usuń
  6. Ta maska jest moją ulubioną, świetnie pachnie i dobrze odżywia włosy. Też martwię się o ilość moich wpisów w najbliższym czasie z powodu matury... Mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wzajemnie. no i powodzenia w maju :)

      Usuń
  7. Chyba każdemu doskwiera teraz brak czasu. Podobnie jest i u mnie po zmianie pracy. :)
    Ja obecnie używam maski Kallos Keratin, podoba mi się zapach i w ogóle nie jest zła, ale zauważyłam, że zaczynają mi się plątać po niej włosy. Jasne włosy rozczesują się lepiej, ale nie jest to szczyt marzeń. :) Muszę szukać ideału nadal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam właśnie zawsze problem z tym plątaniem, ale muszę ją sprawdzić :)

      Usuń
  8. Kupiłam sobie ostatnio małą maskę keratynową, ale jeszcze jej nie otwierałam, mam nadzieję, że się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od września używam Bananowej maski z Kallosa i jestem zadowolona. Jednak zauważyłam po pewnym czasie, że kiedy używałam jej przez jakiś czas 2-3 razy w tygodniu to po miesiącu przestała działaś na moje włosy. Odstawiłam na kilka tygodni i po powrocie zaczęłam używam jej raz w tygodniu i efekty są zadowalające :) pozdrawiam i buziaki!
    http://inspirationforlife.byania.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to dla mnie duża motywacja, a także szansa na poznanie nowych blogów, chętnie Was odwiedzam. :)